poniedziałek, 15 sierpnia 2022

♥ Kobiety - Alis Lesley

Alis Lesley jest pewnym kuriozum w historii rock and rolla. Wydała tylko jednego singla, a znana była na całym świecie. To chyba jedyny taki przypadek w historii muzyki, ewenement.

Prawdopodobnie przyczynił się do tego jej zręcznie dobrany marketingowo pseudonim sceniczny, jaki sobie wybrała - „The Female Elvis Presley”. Rozsławiło ją nazwisko Elvisa Presleya, co pozwoliło jej utrzymać rozgłos przez prawie cztery lata (1956-1959), mając na koncie zaledwie jednego singla, czyli raptem dwie piosenki! Kiedy zaczynała krótko używała pseudonimu "The Malice".

To świetny przykład, co potrafi zdziałać nazwisko Elvisa, jaką ma magię przyciągania i oddziaływania. Niemniej Alis Lesley była prawdziwą fanką Elvisa i to on zainspirował ją do spróbowania na scenie.

Stała się sławna nie tylko w Stanach, ale także w innych krajach, a co najciekawsze, ciągle o niej pisano. Może dlatego, że stale starała się dostarczać tematów prasie. Zawsze występowała na boso, tłumacząc, iż buty ją ograniczają. Wskakiwała na fortepian i na wszystko co się dało a było na scenie, tańczyła, wyginała się, wymachiwała gitarą, kładła się na podłodze i turlała po niej śpiewając, a to wszystko w latach 50. było uznawane za skandaliczne zachowanie, zwłaszcza w przypadku młodej kobiety. Po prostu naśladowała Elvisa, aby jak najbardziej zbliżyć się do jego wizerunku scenicznego.
"Pomimo faktu, że nie była dobrze znana jako artysta nagrywający, wiele historii o Lesley pojawiło się w gazetach i czasopismach, w tym „Boston Globe”, „Chicago Tribune” i „Washington Post”. Wycieczka do Australii - gdzie pojawiła się z Little Richardem, Gene Vincentem i Eddie Cochranem, a później do Kanady, przyniosła jej międzynarodową prasę. Wiele raportów pochodziło z miast, w których występowała w klubach, a większość fascynacji dotyczyła jej wyglądu i wybryków scenicznych".
W Australii do amerykańskiego teamu dołączył lokalny rocker Johnny O'Keefe. Niestety trasa została przerwana, gdy Little Richard przeszedł „doświadczenie religijne” (nie wiem na czym polegało) i na kilka lat wycofał się z rock'n'rolla.

Jej wygląd też prowokował. Górą niczym uczennica - biała bluzeczka z ciemną aksamitką związaną pod szyją w małą kokardkę i włosy zaczesane w przykładny kucyk z tyłu, z perfekcyjnie wymodelowaną grzywką z przodu. Dołem, jak facet - spodnie z wydłużonym stanem, zwieńczone szerokim pasem hiszpańskim, noszonym tylko przez panów, w jakich lubował się też Elvis. A łobuzerskiego wizerunku dopełniały jej nieobute stopy. Czasopisma dla mężczyzn próbowały ją też wykreować na seksbombę, celując w bardziej niszowe gusta płci męskiej, dla wszystkich lubiących "niegrzeczne dziewczynki" w stylu "uczennica z piekła rodem". Kiedy gazety nie dysponowały świeżymi informacjami o Alis Lesley, tworzono fikcyjne opowiadania, z nią w roli głównej bohaterki:
"Magazyny męskie, w tym „Real Men” i „Tempo”, zawierały również artykuły fabularne na temat Alis Lesley. Profile te sugerowały, że chociaż założyła męskie ubranie i śpiewała o „Heartbreak Harry”, jest kobietą. Lesley była sprzedawana z myślą o heteroseksualnych mężczyznach".
Mniej więcej od połowy października do połowy listopada 1956 roku, Elvis praktycznie miał wakacje. Częściowo spędzał czas ze swoją dziewczyną Natalie Wood i kumplem Nickiem Adamsem, jeżdżąc na swoim nowym Harleyu Davidsonie. Później wyjechał ze Scottym, DJ Fontaną i Billem, zabierając ze sobą kilku przyjaciół, zatrzymując się w Toledo (OH), Cleveland (OH), Troy (KY) i Louisville (KY). Na koniec udał się z Bitsy Mottem, Gene Smithem i Richardem Dougherem do Las Vegas. Tam zamieszkali w hotelu New Frontier, gdzie pół roku wcześniej dał dwutygodniowe występy (od 24 kwietnia do 6 maja 1956 roku). Przez te dziesięć dni pobytu w Las Vegas bywali w nocnych klubach, ale przede wszystkim chodzili na koncerty innych wykonawców (na przykład widzimy go na scenie i poza nią z Liberace, z którym się zaprzyjaźnił).

13 listopada 1956 roku, zawiodło ich do Silver Slipper Casino, gdzie tego wieczoru swój występ miała "Alis Lesley, The Female Elvis Presley".

Przyznam szczerze, iż zastanawiałam się, czy faktycznie był to przypadkowy wybór Elvisa, usłyszał jej pseudonim sceniczny ze swoim nazwiskiem i postanowił ją zobaczyć, a może maczał w tym palce jego menadżer Tom Parker? Lecz nie znalazłam wyjaśnienia, która z tych trzech opcji zaistniała, w żadnym źródle.

Po występie Alis Lesley, Elvis poszedł za kulisy. Tak się poznali. O dziwo, mamy nawet trochę zdjęć z tego spotkania - zza kulis i chyba z jej apartamentu, sądząc po wyposażeniu pomieszczenia.

Ile razy rzeczywiście się widzieli, źródła nie dają odpowiedzi. Rzekomo to nie było tylko jednorazowe spotkanie. Ponoć później, podczas jego dalszej bytności w Las Vegas, spotkali się ze sobą przynajmniej jeszcze jeden raz i wtedy doszło między nimi do zbliżenia. Acz nie znalazłam żadnego wiarygodnego potwierdzenia, na przykład jej wypowiedzi. Jednak pamiętajmy, to były lata 50. i nawet te kobiety, które faktycznie spały z Elvisem, później się zarzekały (pytane w wywiadach, przez różnych autorów publikacji, czy fanów), że poza kilkoma pocałunkami i przytulaniem, do niczego więcej nie doszło.

W każdym razie jest wymieniana na listach kobiet Elvisa od zawsze i nie sądzę iż tylko dlatego, że Elvis pewnego razu odwiedził ją za kulisami po występie. Jeśli nawet doszło między nimi do współżycia, był to tylko seks, bez zaangażowania uczuciowego ze strony Elvisa i mało prawdopodobne, że kontakt został podtrzymany po jego wyjeździe z Las Vegas.

W ogóle, jeśli chodzi o wywiady z Alis Lesley, to do dziś przetrwała informacja tylko o jednym z nich, z 1959 roku, co wydaje mi się dziwne zważywszy na ilość prasy jaką miała prawie na całym świecie i znowu podkreślę ... mając na swoim artystycznym koncie zaledwie jeden wydany singiel... i nic więcej. Prawdopodobnie tych wywiadów było znacznie więcej, aczkolwiek wiedza o nich nie zachowała się do naszych czasów (w każdym razie w tych powszechnie dostępnych źródłach).

Jej jedyny* singiel: „He Will Come Back to Me” / „Heartbreak Harry” wydała ERA Records, w 1957 roku. Jak napisano: "obie strony zostały ściśle wzorowane na stylu śpiewu Presleya". Singiel wśród krytyków przeszedł bez echa, a „Billboard” zauważył: „Lesley rymuje się z Presley i to jest sedno tej płyty”.

* W jakimś enigmatycznym hiszpańskim źródle znalazłam informację, że później do singla dodano jeszcze cztery piosenki („Handsome man”, „So afraid”, „Why do I feel this way”, „Don't burn your bridges”) i wydano go na longplayu "Barefoot Rockabilly Angel" przez amerykańską ERA Records i "He Will Come Back To Me" przez hiszpańską Sleazy Records.

Czy Elvis był na jej innych koncertach po tym jak się poznali, nie wiem na sto procent, ale chyba podczas tego samego pobytu w Las Vegas, był jeszcze raz. To wynikało z jakiegoś wpisu, który mówił, że to nie było ich jedyne spotkanie wtedy. Natomiast ona była na jego kilku koncertach zanim się jeszcze poznali i chyba później też.

Po występach w Quebecu w 1959 roku, powiedziała pewnemu reporterowi, że nie chce się zestarzeć w show-biznesie. Odtąd coraz rzadziej występowała, aż zniknęła w ogóle ze sceny i z klubów. W ostatnim wywiadzie ujawniła Hankowi Davisowi, że po ostatniej trasie wróciła do Arizony, aby opiekować się swoją chorą matką. Podjęła też pracę misyjną i jako nauczycielka, a od czasu do czasu śpiewała. W 1980 roku przeszła na emeryturę.

Las Vegas, 13 listopada 1956 roku - Elvis w klubie Silver Slipper Casino, gdzie po występie "Alis Lesley, The Female Elvis Presley", odwiedził ją za kulisami

O spotkaniu Elvisa z Alis Lesley przypomniano kilka lat temu w jednym z numerów "Elvis Files", magazynu dla fanów (Issue 5, wrzesień 2013)

Postery reklamowe z Alis Lesley. Na pierwszym z nich jest jakby twarzą reklamową ERA Records, gdzie nagrała swój jedyny singiel

Artykuły z różnych gazet o Alis Lesley, a także o jej spotkaniu z Elvisem Presleyem. Niestety, większość niekompletna, bo jak nie ma obrazka, to trzeba uciąć, a jakże!

Okładka płyty "He Will Come Back To Me", wydanej przez hiszpańską Sleazy Records, ale nie wiem, w którym roku. Niestety, okładki amerykańskiego wydania nie znalazłam. Natomiast jeśli chodzi o singiel, prawdopodobnie nie miał wcale okładki, tylko zwykłą obwolutę

Niestety nie mogę znaleźć zdjęcia oryginalnego singla z 1957 roku, ale jest wersja "NOT FOR SALE", ktora zapewne też nie miała okładki, tylko obwolutę

Wiele wskazuje, że gdy Alis Lesley zniknęła z show-biznesu, to jednak nie z głów wydawców. Tutaj przykład epki z 1965 roku z trzema utworami i okładką wzorowaną na okładce płyty Elvisa Presleya, nie tylko szatą graficzną, także doborem zdjęcia. Wyszło kilka płyt Elvisa z taką szatą graficzną, a te na rynki poza USA miały czasem inne zdjęcie (jak ta sama EPA na trzecim zdjęciu z Niemiec). Środkowe zdjęcie to LP (1956 rok) z taka samą okładką jak EPA (też 1956 rok) obok EPA (1965 rok) Alis Lesley na pierwszym zdjęciu. Potem fani zaczęli w ten sposób tworzyć sami okładki lub opatrywać zdjęcia podobną szata graficzną, jak to ostanie, czwarte


poniedziałek, 8 sierpnia 2022

♥ Kobiety - Page Peterson

Przypadek Page Peterson ujawnił się szerszej publiczności dopiero w 1977 roku, kiedy w gazecie "The Star", z 18 października 1977 roku, opublikowano artykuł "Mystery drug girl in Presley Book: I nearly died In Elvis’s arms". Wcześniej historia ta była znana tylko z książki "Elvis: What happened" (1977), Sony West, Red West, Dave Hubler. Z kolei później wspomniano ją między innymi w książkach:

― "Elvis: Portrait Of A Friend" (1979), Marty i Patsy Lacker;
― "Revelations From The Memphis Mafia" (1995), Alanna Nash;
― "Elvis: Still Taking Care Of Business" (2007), Sony West;

Page* Peterson, to fikcyjne dane personalne dziewczyny, bohaterki tej historii, co trochę dziwi, skoro w artykule rzekomo jest jej prawdziwe zdjęcie. Pewnie dla wąskiego kręgu jej prawdziwe dane osobowe są znane, ale żadne oficjalne źródło ich nie podaje. Dlatego nie sposób znaleźć jej zdjęć. Dysponujemy tylko tym, którym zilustrowano wspomniany artykuł.

* W zależności od źródła jej fikcyjne imię ma dwie pisownie - "Page" lub "Paige".

Page Peterson jest dziewczyną, z którą Elvis zaczął się spotykać w 1971 roku. Dowiedzieliśmy się o jej istnieniu najpierw z książki ochroniarzy "Elvis: What happened" (1977), gdzie historia ich relacji została kłamliwie sprowadzona do krótkiego epizodu, tylko po to żeby oczernić Elvisa, ukazując go jako sprawcę doprowadzenia dziewczyny do zapaści narkotykowej, która prawie zakończyła się dla niej śmiercią, a następnie jej cynicznego bagatelizowania, a później ze wspomnianego artykułu. I gdyby nie takież intencje jego "przyjaciół", pewnie nigdy byśmy o niej nie usłyszeli.

Aczkolwiek szerszego rozgłosu zdarzeniu nadał dopiero artykuł z 1977 roku, więc od niego zacznijmy.

Jak podają źródła artykuł "Mystery drug girl in Presley Book: I nearly died In Elvis’s arms", w którym o zdarzeniu opowiada Page Peterson, ukazał się w gazecie "The Star", z 18 października 1977 roku. Aczkolwiek szukając jego treści i lepszego skanu (bardziej czytelnego), trafiłam na portal Newspapers.com, który za dopłatą udostępnia kolumny różnych gazet, jakie od 1900 wyszły w Stanach Zjednoczonych. Według tej bazy gazet, pierwszy raz ukazał się 9 października 1977 roku, w "San Antonio Express"

Chciałam skorzystać z siedmiodniowego triala darmowego dostępu i nawet założyłam konto, ale zrezygnowałam ponieważ żeby zobaczyć artykuł w pełnej wielkości, żądają pełnej subskrypcji w kwocie 75 dolarów, z podaniem personaliów i konta bankowego. Zatem nie jest to żaden trial, bo nie mam wglądu do artykułów szerszego niż niezarejestrowany użytkownik (też widzę tyko miniaturki), tylko forma początkowej premii (zachęty), w ramach której przy pierwszej subskrypcji okres zostaje wydłużony o te 7 darmowe dni dostępu, czyli rzekomego triala - absurd.

Jeśli chodzi o ten artykuł, w zasadzie nie wiem z jaką figurą wydawniczą mamy tu do czynienia, gdyż wcześniejszą jest data jego publikacji w "San Antonio Express". Niemniej w treści pada, że dziewczyna rozmawiała z "The Star". Autor na scanie "San Antonio Express" jest nieczytelny, z kolei w "The Star" figuruje George Gordon. I wydaje mi się, że to on jest również w "San Antonio Express", a jeśli tak, to znaczy, że to jakiś przedruk.

Natomiast jeśli porównamy kolumny obu gazet (strony), one w zasadzie są identyczne. Jedyna różnica, to dolny prawy róg. Mi to tak wygląda jakby ten artykuł powstał na zasadzie skrótu artykułu z innej gazety, chociaż w treści tego wprost nie podano, a później wydrukowany w tych dwóch tytułach. To tyle w kwestii formalnej źródła. Przejdźmy do meritum.

Podpis na zdjęciu głosi: "Page Peterson: Ona mówi, że wszystko, co o niej napisał Steve Dunleavy* w książce „Elvis: What Happened?”, jest absolutną prawdą". Tak podpisał jej zdjęcie autor artykułu, George Gordon. Niemniej Page Peterson nie mogła tak powiedzieć, ponieważ jej wypowiedzi zawarte w treści tego artykułu, w większości różnią się od wersji zdarzeń opisanych w "Elvis: What Happened?".

* W Stanach mało kto sam pisze książki, zwykle do tego celu wynajmuje się "pisarczyków", którzy ubierają w słowa, to co przekazują im prawdziwi autorzy treści. Tak jest w przypadku książki "Elvis" What happened?", której prawdziwymi autorami (podawanych tam treści) są Westowie i David Habler, ale spisał ją Steve Dunleavy.

I jeszcze jedna ciekawostka, na którą trafiłam w trakcie swoich poszukiwań, zanim przejdziemy do wypowiedzi Page Peterson. Ten, który napisał książkę "Elvis: What happened?", w imieniu Westów i Hablera - Steve Dunleavy - był na usługach "The Star", pracował dla nich. Najpierw miał to być tylko artykuł do ich gazety, ale z uwagi na to, że w swojej żądzy zemsty mieli tak dużo negatywnych sensacji do opowiedzenia, namówiono ich na napisanie książki i podstawiono im Steva Dunleavy'a, który im w tym pomoże. W związku z tym, należy domniemać, że Page Peterson nie miała zbytniej swobody wypowiedzi, jej ramy zostały nakreślone.

A.   Treść artykułu z gazety:
(wersja Page Peterson, przedstawiona przez George Gordona)

Blond kelnerka ujawniła w tym tygodniu, że jest 18-letnią licealistką, która prawie zginęła w ramionach Elvisa Presleya z powodu przedawkowania narkotyków.

Steve Dunleavy opowiedział sensacyjną historię dziewczyny w swojej bestsellerowej książce „Elvis: Co się stało?”, ale nie użył jej prawdziwego nazwiska — Page Peterson.

Panna Peterson, która mieszka niedaleko San Francisco w Kalifornii, do tej pory nigdy nie wspomniała o tym incydencie nawet swoim najzacieklejszym przyjaciołom.

Lecz w tym tygodniu, sześć lat po tym, jak to się stało, przerwała milczenie i powiedziała THE STAR:
„Każde słowo w książce o tym incydencie jest prawdą. Utrzymanie całej sprawy w tajemnicy kosztowało Elvisa 10 000 dolarów”.
Panna Petersom i jej matka uwielbiały fanów Elvisa, którzy jeździli do kasyna Sahara Club w Lake Tahoe i oglądali jego występy. Spali przez noc w samochodzie, a potem wracali do domu.
„Pewnej nocy po koncercie, jeden z chłopców z grupy Elvisa podszedł i zapytał, czy chcę się spotkać z Elvisem, Sonny West, jeden z ochroniarzy, spotkał mnie przy drzwiach i poszłam na górę spotkać się z Elvisem”.
„Były tam inne dziewczyny, ale rozmawiał ze mną o Bogu i polityce. Prosił, żebym została. Powiedziałem mu, że ja i matka idziemy spać do samochodu, a on powiedział: »O nie, nie możecie«”.
„Sonny załatwił nam pokój w hotelu, ale ja zostałam z Elvisem. Później poleciałam z nim jego samolotem do Las Vegas, a innym razem zostałam z nim przez dwa tygodnie”.
„Wtedy nigdy nie brałam narkotyków i niewiele o nich wiedziałam. Pewnego dnia zadzwonił i zaprosił mnie do Palm Springs”.
„Kiedy tam dotarłam, był na basenie i wydawał się zadowolony, że mnie widzi – jakby wdzięczny, że przyszłam. Powiedziałam mu, że mam okropny ból głowy, a on powiedział, że coś mi da”.
„Myślę, że to były tabletki. Nie wiem, jakie tabletki i nie pamiętam, żebym brała więcej niż jedną, ale myślę, że wzięłam więcej i nic więcej nie pamiętam, dopóki nie obudziłam się w szpitalu”.
„Pamiętam, że lekarz był bardzo zły na wszystkie leki, które były we mnie. Elvis zadzwonił do mojej matki i wysłali samolot po nią. Byłam na oddziale intensywnej terapii przez prawie dwa tygodnie”.
„Elvis nie przyszedł mnie odwiedzić, ale nie przeszkadzało mi to. Wiedział, że zostanie rozpoznany”.
„Później powiedział mi, że wypłacił 10 000 dolarów ludziom, którzy zabrali mnie do szpitala, żeby cała sprawa była utrzymana w tajemnicy. Kiedy byłam w szpitalu, wysłał mi werset z Biblii”.
„Nigdy nie miałam żadnych złych uczuć [żalu] do Elvisa, a kiedy wróciłam do domu, mama i ja zgodziłyśmy się, że nikomu o tym nie powiemy. Zapłacił wszystkie rachunki i wszystko”.
Panna Peterson powiedziała, że po powrocie dwukrotnie rozmawiała z Elvisem przez telefon.
„Kiedyś nie mogłam zrozumieć, co mówi. Ledwo mógł mówić. Innym razem powiedział mi: »Priscilla chce się ze mną rozwieść«”.
Według książki Sonny'ego Westa, ani Page ani jej matka nie chciały zniszczyć kariery Elvisa. Nie chciały brać pieniędzy i nadal uczestniczyły w jego programach.

Były ochroniarz Presleya, Red West, powiedział THE STAR: »Cieszę się, że Page Peterson jest twarda«".

Podsumujmy, co wynika z treści tego artykułu:
  1. Poznali się w Lake Tahoe w 1971 roku.
  2. Została z nim do końca sezonu koncertowego.
  3. Później pojechali na jakiś czas do Las Vegas, ale nie wiemy czy natychmiast po zakończeniu koncertów w Lake Tahoe, czy nieco później ― to nie wynika jednoznacznie z treści.
  4. Kolejne dłuższe bycie razem - dwutygodniowy pobyt z Elvisem, być może ponownie w Las Vegas lub w innym miejscu/ach ― z treści to nie wynika.
  5. Elvis zaprasza ją do Palm Springs ― jednak czy wysłał po nią samolot (swoim zwyczajem), czy przyjechała na własną rękę, z treści się nie dowiedzieliśmy.
  6. Incydent z lekami, który kończy się szpitalem i walką o życie.
  7. Po powrocie do zdrowia, dziewczyna dalej bierze udział w koncertach Elvisa i prawdopodobnie dalej się z nim spotyka ― co niejednoznacznie wynika z treści.
Chociaż o seksie między nimi nic nie wspomniano, nie ulega wątpliwości, że Page Petersona była jego partnerką seksualną. Na pewno od momentu poznania w Sahara Hotel w Lake Tahoe do incydentu z lekami, który miał miejsce dokładnie 27 października 1971 roku. Nie ma innej opcji. W latach 70. Elvis nie zabawiał "dziewic", ograniczając się do pocałunków i drobnych czułości, jak w latach 50. Jeśli kobieta zostawała z nim na kilka dni, była zabierana na dłuższy pobyt do Las Vegas, Palm Springs (a zwłaszcza Palm Springs), Los Angeles, czy gdziekolwiek indziej, to znaczyło, że sypiali ze sobą, a nawet więcej - Elvisowi ten związek bardzo odpowiadał, był kontent, czyli dziewczyna spisywała się w tej roli.

Czy podczas kolejnych spotkań, po jej wyzdrowieniu, dalej byli kochankami, nie udało mi się ustalić ze stuprocentową pewnością, lecz prawdopodobnie tak, choć może tylko incydentalnie, w czasie kiedy przyjeżdżała na jego koncerty. Przypuszczam tak, ponieważ z wypowiedzi członków Memphis Mafii wynikało iż jeszcze ją widywali w późniejszych okresach i rozmawiali z nią. Rzecz jasna mogło wtedy dochodzić tylko do zwykłych spotkań z Elvisem i nic poza tym, więc nie mam pewności. Niemniej powiem tak, jeśli w jakimś materiale spotkacie informacje, że była z nim na kolejnym wyjeździe lub w jednym z jego miejsc (domów, penthouse'ów, apartamentów innych hoteli), będzie to potwierdzeniem, że sprawy cielesne między nimi nie skończyły się w dniu owego incydentu z lekami w Palm Springs.

W 2017 roku, na jednym z for ktoś napisał:
"Paige kocha Elvisa do dziś, jak niedawno napisała na Facebooku, a wcześniej, lata temu na alt.elvis.king.

Sandi Miller powiedziała również, że Elvis nie zakończył związku, on ciągnął to dalej".
Rzekomo Page Peterson okresowo odwiedzała jakąś grupę Elvisa na FaceBooku i twierdziła, że wciąż kocha Elvisa, pomimo upływu lat od ich relacji i jego śmierci, a wcześniej to samo powiedziała na "alt.elvis.king.", w wątku poświęconym Elvisowi na Google (nie wiem jak to dokładnie określić, bo to coś jak forum w połączeniu z czatem).

Jeśli chodzi o drugie zdanie tego cytatu, to nie mam pewności. W końcówce użyto frazy "he moved on", co znaczy dosłownie "poszedł dalej". Zestawiając to z poprzedzającą frazą "Elvis nie zakończył związku", można to interpretować dwojako - "Elvis nie zakończył związku i ciągnął go dalej" lub "Elvis nie zakończył związku i poszedł dalej".

Z uwagi na jej nieprawdziwe personalia, którymi wszyscy się posługują, dziś ciężko coś więcej znaleźć o tej kobiecie i jej relacji z Elvisem, poza nagłośnionym incydentem. Zatem wróćmy do tego zdarzenia. W rzeczywistości funkcjonują trzy wersje tej historii:

► A. Samej Page Peterson (rzekomo*), w artykule George Gordona, opublikowanym w "The Stars" i "San Antonio Express";
► B. Westów i Hablera z "Elvis: What happened?", którą w swoich książkach podają także Marty Lacker, Sonny West i Alanna Nash;
► C. Sandi Miller, bezpośredniego świadka zdarzenia.

* Cóż, nie wiem czy wywiad był autoryzowany, więc trudno powiedzieć na ile wierne są jej wypowiedzi, które widnieją w treści. Poza tym tak, jak wspominałam wcześniej, wygląda mi to na skrócony przedruk z innej gazety, a jeśli tak to nie wiemy co pominięto lub zmieniono (przekręcono).

Nie muszę dodawać, że różnią się miedzy sobą. Nie mogę zacytować fragmentów z wszystkich trzech książek, o których wspominałam na wstępie, mam tylko stosowny cytat z książki Marty Lackera. Z kolei Alanna Nash historię z książki "Revelations From The Memphis Mafia" (1995), powtórzyła także w "Baby, Let’s Play House. ELVIS PRESLEY and the WOMEN WHO LOVED HIM" (2009), podając wersję, którą zaczerpnęła z "Elvis: What happened". To dowodzi, że nie dotarła osobiście do Page Peterson, gdyż jak sama kiedyś wyjaśniła w jednym z wywiadów, wszędzie tam gdzie nie udało jej się bezpośrednio porozmawiać z kobietami Elvisa, posiłkowała się innymi publikacjami. Potwierdza to też podana bibliografia.

B.   Treść z książki:
("Baby, Let’s Play House. ELVIS PRESLEY and the WOMEN WHO LOVED HIM", Alanna Nash)

Podczas występów w Lake Tahoe poderwał nastoletnią dziewczynę o imieniu Page Peterson, która siedziała w drugim rzędzie z matką. Nie nosiła makijażu i była dokładnie tego rodzaju niepijącą, niepalącą, niewinną dziewczyną, której Elvis nie mógł się oprzeć. Sonny sprowadził ją za kulisy i, w niewytłumaczalny sposób, jej matka pozwoliła jej zostać z Elvisem przez większość sezonu.

Dał jej pigułki, żeby nadążyła za godzinami. Pewnej nocy po koncercie zabrał ją do Palm Springs. Pił duże dawki Hycodanu, narkotycznego, przeciwbólowego syropu na kaszel, i podawał go Page w kieliszkach do szampana. Bolała ją głowa i Elvis dał jej tabletki, by złagodzić pulsowanie w skroniach. Tej nocy oboje prawie zginęli.

Kiedy Sonny znalazł ich następnego dnia, w pokoju było zimno, a oddech Elvisa był nieregularny. Butelka Hycodan była prawie pusta.

"Szef! Szefie, ocknij się!” - Sonny wrzasnął i potrząsnął nim za ramiona - „Obudź się, Elvisie!”. Jęknął, więc Sonny przeszedł do Page. Wydała z siebie krótkie zgrzytanie, ale kiedy Sonny nią potrząsnął, nie doszła do siebie, ani kiedy mocno uderzył ją w twarz.

Charlie wezwał doktora George'a Kaplana, jednego ze stałych dostawców Elvisa, który przybył w ciągu kilku minut. Strzał Ritalinu przywrócił Elvisa, ale dr Kaplan nie złożył żadnych obietnic, co do Page.

W szpitalu została umieszczona na oddziale intensywnej terapii. „Powiedziałem jej, żeby nie piła tyle” – powiedział Elvis. W jego głosie brzmiało poczucie winy, pomyślał Sonny, przechadzał się po sali i wysłał werset biblijny do szpitala.

Faceci zadzwonili do Johna O'Grady'ego i skontaktowali się z policją w Palm Springs, aby utrzymać gliny na dystans. Wymyślili plan, że jeśli umrze, Charlie weźmie winę na siebie. „Powiedziałby, że była jego randką i dał jej te rzeczy” – relacjonuje Marty.

Pułkownik Parker zajął się kontrolą szkód, wyciągając wszystkich z Palm Springs i zorganizował wypłatę 10 000 dolarów załodze karetki za milczenie. Elvis pokrył rachunki za leczenie Page, ale chociaż kilka razy rozmawiał z nią przez telefon, nie chciał się z nią więcej widzieć.

Mimo to ona i jej matka przyjechały do Vegas. „Przykro mi, że Page to nie ta sama osoba” – napisał Sonny w swoim pamiętniku "Elvis: Still Taking Care of Business" - „Jej osobowość nie była tak promienna jak wcześniej”.

Po śmierci Elvisa, epizod zostanie zgłoszony w dokumentach uzupełniających do śledztwa Agencji ds. Narkomanii w sprawie jego uzależnienia.

Prawie identyczna treść widnieje w książce "Elvis: Portrait Of A Friend" (1979), Marty i Patsy Lacker, acz są między nimi pewne różnice. Powiedziałabym, że Alanna Nash była mniej perfidna w kłamaniu i mniej twórcza w negatywnym ubarwianiu.

B.   Treść z książki:
("Elvis: Portrait Of A Friend" (1979), Marty i Patsy Lacker)

W tym 1971 roku rozpoczęło się przedawkowanie. Najgorsze stało się po koncercie w Tahoe. Sonny mi o tym powiedział. Elvis widział tę dziewczynę w drugim rzędzie i był nią naprawdę zafascynowany. Naprawdę niewinna. Niepijąca, niepaląca. Nawet nie nosiła makijażu. I szalała za Elvisem Presleyem. Ona i jej matka pojadą do Vegas, żeby się z nim zobaczyć. A jej matka była z nią na pokazie Tahoe.

Elvis pomachał do niej ze sceny, a po koncercie powiedział Sonny'emu, żeby zabrał ją za kulisy. Wysłała matkę do domu i została z Elvisem tej nocy, a właściwie przez sporą część jego pobytu. Dawał jej pigułki, żeby mogła nadążać za godzinami.

Pewnej nocy po koncercie pojechali do Palm Springs. Elvis przyjmował Hycodan, który jest narkotycznym, przeciwbólowym syropem na kaszel. W dużych dawkach to jest niebezpieczne. Elvis i ta dziewczyna pili to z kieliszków do szampana. Poszli spać dopiero około czwartej rano, a kiedy to zrobili, zabrali ze sobą Hycodan.

O pierwszej następnego dnia Elvisa nie było na nogach. Sonny załomotał w drzwi. A kiedy Elvis nie odpowiedział, wszedł do środka. Tam było jak w chłodni na mięso, Elvis utrzymywał tak niską temperaturę. Sonny powiedział, że Elvis leżał rozciągnięty wzdłuż łóżka, a jego oddech był naprawdę nieregularny.

Cóż, Sonny spanikował i poszedł po Hamburgera Jamesa*. Zajęło to trochę czasu, ale w końcu podnieśli Elvisa i przywrócili mu przytomność. Potem wziął trochę Ritalinu i wyszedł z tego.

* W rzeczywistości James "Hamburger" Caughley - członek Memphis Mafii. "Hamburger", to jego ksywka, jaką nadali mu pozostali członkowie MM (więcej o nim patrz "Who is who?").

Dziewczyna to inna historia. Była w znacznie gorszym stanie. Nie mogli jej dobudzić, miała ledwo wyczuwalny puls. Sonny powiedział, że umiera na ich oczach.

Zadzwonili do doktora Kaplana, który przyjechał i wezwał karetkę. Był zszokowany tym, jak daleko zaszła i ostrzegł ich, że prawdopodobnie nie zdąży. Już robiła się niebieska. Elvis mówił mu, co ma robić, wiesz: „Po prostu daj jej kieliszek Ritalinu, a wyjdzie z tego”. Myślę, że wszyscy byli tym zniesmaczeni. Ale pod koniec lat sześćdziesiątych rozdawał nam wszystkim tabletki Ritalinu. Elvis był po prostu świrem Ritalinu. Zawsze myślał, że bez względu na to, jak bardzo jesteś zły, to wszystko, czego potrzebujesz. Pomyślał też, że to dobry sposób na przebudzenie.

Charlie był tam i on i Sonny pojechali za karetką do szpitala. Zrobili dziewczynie płukanie żołądka i podłączyli ją do aparatu podtrzymującego życie, ale doktor Kaplan wciąż twierdził, że nie sądzi, by przeżyła. Elvis po prostu machnął. Powiedział: „Mówiłem jej, żeby nie piła tego za dużo”. Poszedł do sypialni i zadzwonił do pułkownika Parkera i Johna O'Grady'ego, jak sądzę, i do Dicka Groba, żeby upewnić się, że policja z Palm Springs trzyma się z daleka i żeby to nie trafiło do gazet. A potem wpadli na plan, że jeśli ona umrze, Charlie weźmie winę. Powiedziałby, że była jego randką i dał jej te rzeczy.

Cóż, jakieś siedemnaście godzin później dziewczyna się obudziła. Charlie i Sonny poszli do szpitala, a Sonny powiedział, że kiedy dotknął jej ramienia, gwałtownie odsunęła się i zaczęła na niego syczeć jak dzikie zwierzę. To go wystraszyło. Lekarz powiedział, że cierpi na niedotlenienie mózgu. Elvis zapłacił jej rachunek za szpital, a Joe skontaktował się z matką i zaoferował jej trochę pieniędzy. Ale matka niczego nie wzięła. Powiedziała, że nigdy nie pozwą Elvisa. Nie chcieli zranić jego wizerunku.

Jak widzimy, opisy te (Alanny Nash i Marty Lackera) są prawie takie same. Zanim rozbierzemy te dwa teksty na części pierwsze, przytoczę jeszcze wypowiedź Sandi Miller, która odniosła się do tych "prawd objawionych", serwowanych przez niektórych członków Memphis Mafii w swoich książkach, a później cytowanych także przez innych w różnych miejscach (publikacjach, prasie, internecie, programach radiowych i TV).

C.   Sandi Miller:
(Jej wypowiedź z 1996 roku, streszczona na forum For Elvis CD Collectors)

Cóż, Elvis MOŻE miał gdzieś w domu Hycodan, ale tego wieczoru nie brał żadnego. Jednak dziewczyna (która leczyła silne przeziębienie), miała własny syrop na kaszel na receptę i tabletki, które wzięła (wyszły z jej własnej torebki). Za drugim razem poszła napić się z butelki, wtedy Elvis powiedział jej, żeby się uspokoiła i dała czas na działanie. Nie słuchała.

Niedługo potem oznajmiła, że weźmie prysznic, a wkrótce potem powiedziała, że położy się na chwilę. Elvis został w salonie z resztą z nas. Później poszedł ją sprawdzić i wtedy rozpętało się piekło... WIĘC:

#1 ONI nie brali leków, ONA brała (swoje własne!)... i Elvis próbował ją przekonywać ... [red. żeby tyle syropu nie piła, tylko poczekała aż poprzednia dawka zacznie działać];

#2 Kieliszki do szampana? Naprawdę?! Wątpię, czy w tym domu były nawet kieliszki do szampana! Myślę, że miał to być taki mały dodatkowy „smaczek” do książki;

#3 ŻADEN z autorów Księgi Objawień* nie był tam, kiedy to miało miejsce. Sonny tam był, jednak sam nie był w najlepszej formie... więc jeśli wersja, o której pisali, pochodziła od Sonny'ego... [red. to należy ją między bajki włożyć].

* Księgą Objawień, Sandi Miller ironicznie nazywa przede wszystkim (ale nie tylko, o czym dalej) książkę "Elvis: What happened?", Reda Westa, Sonny'ego Westa i Dave Hablera, ponieważ dobrze wie, że każda rzecz przez nich opisana została tak przedstawiona by jak najbardziej pogrążyć Elvisa. Poza tym była bezpośrednim świadkiem większości zdarzeń tam opisanych, do których doszło w domach Elvisa w Palm Springs lub Los Angeles.
Natomiast "autorami Księgi Objawień" nazywa nie tylko autorów "Elvis: What happened?", ale wszystkich, którzy później kolportowali fałszywy przebieg wydarzeń z 27 października 1971 roku.

Niestety to tyle, co mam w swoich notatkach przy Page Peterson, ale Sandi Miller mówiła o tym wiele razy, gdyż ludzie ją o to dość często pytali (jak znajdę, to dodam w późniejszym czasie) i jej wersja była zawsze niezmienna, pomimo upływu lat.

Przeanalizujmy te sensacyjne wiadomości, porównując je z wypowiedziami Page Peterson, z gazety "The Star" oraz naocznego świadka, jedynego nie będącego pod wpływem substancji odurzających (alkohol, narkotyki, psychotropy) - Sandi Miller.

Na wstępie takie spostrzeżenie, nigdzie nie trafiłam jak odniósł się do tej historii, sprzedawanej przez swoich kumpli z MM, Charlie Hodge, który tam był (choć nie był akurat bezpośrednim świadkiem zdarzenia, w bieg sytuacji włączył się dopiero później, gdy "już się działo"), czy też Hamburger (Jamesa Caughleya, także członek MM), który rzekomo również był wtedy w Palm Springs, w każdym razie według Marty Lackera, którego dla odmiany tam w ogóle nie było, ale za to uraczył nas najobszerniejszą relacją, z podaniem mnóstwa szczegółów i detali, o jakich nie wspominali inni (sic!).

Ten brak wersji zdarzeń od Charie'go Hodge'a, o ile faktycznie nie wypowiadał się na ten temat, można zrozumieć - po śmierci Elvisa wszyscy starali się wzajemnie nie podważać swoich wypowiedzi, dla własnego dobra (wiarygodności, która przekładała się na kasę). Natomiast James Caughley, w ogóle wydaje się nie być aktywny po śmierci Elvisa, w każdym razie oficjalnie, co jest zapewne spowodowane jego niechlubnym odejściem z MM.

Nie spotkałam też nigdzie wypowiedzi Joe Esposito, którego co prawda tam wtedy nie było, ale został włączony w sprawę - do kontaktu z matką Page Peterson (kwestia samolotu, płatności za szpital itp.). Ani też Dicka Groba, który wtedy był jeszcze policjantem w Palm Springs i zajmował się tą sprawą.

Analiza przebiegu zdarzenia - żeby to wszystko było w miarę czytelne pogrupowałam poszczególne wątki i opatrzyłam je podtytułami.

Kiedy doszło do zdarzenia?

Jest to tak podawane, jakby wyjazd do Palm Springs nastąpił po koncercie w Lake Tahoe. Nie, ani po żadnym innym koncercie. Znamy dokładną datę, było to 27 października 1971 roku, czyli między Sezonem 5 w International Hotel, w Las Vegas (od 09 sierpnia do 06 września 1971 roku), a przed On Tour 4 (od 05 listopada do 16 listopada 1971 roku).

Jakie pigułki wzięła Page Peterson?

Nazwy nie znamy, bo nie padła w żadnym materiale, lecz kiedy Page przyjechała do Palm Springs, zastając Elvisa przy basenie, od razu poskarżyła się na ból głowy, o on powiedział, że zaraz jej coś na to da. W "The Stars" Page mówi, że wzięła jedną tabletkę, ale zaraz się poprawia dodając, że musiała wziąć ich więcej, choć tego nie pamięta. Czyli szybko się zreflektowała, bo przecież po jednej tabletce na ból głowy nie dostałaby zapaści, chyba że wcześniej brała już inne substancje i doszło do silnej interakcji, co uważam za całkiem możliwe. Jestem wręcz tego pewna, świadczy o tym jej własna wypowiedź, kiedy mówi: „Myślę, że to były tabletki. Nie wiem, jakie tabletki i nie pamiętam, żebym brała więcej niż jedną, ale myślę, że wzięłam więcej i nic więcej nie pamiętam, dopóki nie obudziłam się w szpitalu”.

Ona nawet nie wie, czy wzięła tabletki, czy coś innego - „Myślę, że to były tabletki”. I dalej: „(...) nie pamiętam, żebym brała więcej niż jedną, ale myślę, że wzięłam więcej i nic więcej nie pamiętam (...)”. Dlaczego nie pamięta? Gdyż albo już była po jakimś przedawkowaniu leków, albo po narkotykach, nie ma innej możliwości. No i jeszcze to zdanie: „Pamiętam, że lekarz był bardzo zły na wszystkie leki, które były we mnie”. Wszystkie? - jedna tabletka od bólu głowy i syrop na kaszel, to "wszystkie"?! Ewidentnie dziewczyna nie była czysta, gdy pojawiła się u Elvisa, stąd ten ból głowy, na który uskarżała się przy powitaniu.

Z kolei Sandi Miller widziała jak zażywa jakieś tabletki, które na jej oczach wyjęła z własnej torebki. I nie uwierzę, że wymyśliła to, żeby bronić Elvisa, jak ktoś może zasugerować.

Wszyscy autorzy podali, że Elvis karmił ją tabletkami pozwalającymi "nadążyć za godzinami" już od Lake Tahoe, kiedy z nim została. Nie wierzę, bo nie było takiej potrzeby. To on musiał być na chodzie, a nie ona. Poza tym nie oczekiwał, że będzie mu stale towarzyszyć, non stop, ramię w ramię.

Syrop Hycodal na kaszel

Page Peterson, w "The Stars", nic nie wspomina o syropie na kaszel, ani o swoim przeziębieniu, mówi tylko o bólu głowy i tabletkach. Natomiast wszyscy pozostali, już tak. A Marty Lacker w swojej perfidii i zakłamamiu przeszedł samego siebie podając, że Elvis i Page popijali syrop z kieliszków do szampana! Mało tego, nie dość, że pili go niczym szampana przez kilka godzin siedząc z innymi, to jeszcze idąc spać o 4 rano, zabrali ze sobą butelkę do sypialni! Absurd, popłynął zupełnie w swojej nienawiści do Elvisa, za to, że ten go zwolnił i zabronił wszelkich kontaktów oraz zbliżania się na określoną odległość do niego i jego ludzi (za co mu zresztą sowicie zapłacił, o czym większość fanów nawet nie wie do dziś)!

Tę niedorzeczność wykpiwa Sandi Miller, która jest przekonana (jako stała bywalczyni), że Elvis nawet nie miał w domu kieliszków do szampana.

Natomiast potwierdza, że Page Peterson piła jakiś syrop, który podobnie jak tabletki, wyjmowała ze swojej torebki. Czy był to akurat Hycodal, nie wiadomo. Sandi dodaje też, że kiedy zniecierpliwiona brakiem szybkiego efektu, nie odmierzając uprzednio, kolejną dawkę przyjęła bezpośrednio z butelki, wtedy Elvis ją napomniał, mówiąc żeby się opanowała i dała czas na zadziałanie leku.

Kto znalazł nieprzytomną dziewczynę?

Zgodnie z "Elvis: What happened?", nieprzytomnego Elvisa i Page Peterson, znalazł Sonny West, który następnego dnia zaniepokojony nieobecnością Elvisa zapukał do drzwi sypialni, a nie otrzymując odpowiedzi, wszedł i zobaczył na łóżku leżącą nieprzytomną dwójkę - Elvisa i Page.

Marty Lacker jeszcze dodaje, że obok stała prawie pusta butelka Hycodanu, Alanna Nash też, ale oni oboje czerpali wiedzę o tym incydencie z "Elvis: What happened", czyli od Sonny'ego Westa.

Jak podaje Marty Lacker, później Sonny West próbował otrzeźwić Elvisa, co mu się nie udawało, więc przywołał Jamesa Caughleya (Hamburgera) i dopiero z jego pomocą przywrócili go do życia.

To kłamstwo chyba najbardziej wzburzyło Sandi Miller w całej tej historii. Według niej, krótko po zażyciu syropu z butelki, Page oznajmiła wszystkim, że idzie wziąć prysznic. Później wróciła. Po jakimś czasie powiedziała, że nie czuje się najlepiej i pójdzie się trochę położyć, co uczyniła. Elvis nie poszedł z nią, został z innymi w salonie. Jednak jej przeciągająca się nieobecność, zastanowiła go i zaniepokoiła. Uspakajano go, że pewnie dziewczyna przysnęła. Lecz Elvis postanowił sam sprawdzić dlaczego do nich jeszcze nie powróciła. I wtedy, jak mówi Sandi "rozpętało się piekło", gdy odkrył leżącą dziewczynę, z ledwo wyczuwalnym pulsem i oddechem.

A zatem życie Elvisa wcale nie było zagrożone, bo niczego nie brał, cały czas był przytomny i siedział z innymi w salonie. A nieprzytomnej dziewczyny nie odkrył Sonny West, tylko własnie on - Elvis!

Udział doktora George'a Kaplana

Powiadomiony o zajściu Charlie Hodge, wezwał doktora George'a Kaplana - wersja Sonny'ego Westa z "Elvis: what happened?" i Alanny Nash. Marty Lacker pisze tylko tylko: "Zadzwonili do doktora Kaplana, który przyjechał i wezwał karetkę".

W tym streszczonym fragmencie wypowiedzi Sandi Miller z 1996 roku, który wcześniej zamieściłam, nic nie ma o doktorze Kaplanie. Natomiast o ile dobrze pamiętam jej inną wypowiedź, to Elvis wydał takie polecenie Charliemu osobiście - żeby natychmiast wezwał jego lekarza w Palm Springs, doktora George Kaplana.

Ritalin i lekceważący stosunek Elvisa

Rzekomo kiedy Elvis się ocknął, przyjął dawkę (kieliszek) Ritalinu i szybko doszedł do siebie - jak podają Alanan Nash, Sonny West i Marty Lacker.

Kiedy doktor Kaplan, kolejny raz wyraził swoje zaniepokojenie o życie Page Peterson, zdaniem Marty Lackera, Elvis odniósł się do tego lekceważąco i pouczył doktora mówiąc: "Po prostu daj jej kieliszek Ritalinu i wyjdzie z tego", co Marty kwituje mówiąc, że wszyscy byli zniesmaczeni jego reakcją. Nie dziwię się, ale nie wierzę w to! Oczywiście moja niewiara w tak haniebne zachowanie Elvisa nie jest dowodem, niemniej nikt inny tego nie potwierdza. Poza tym stoi to w sprzeczności z naturą Elvisa. Dla uwiarygodnienia, Marty dodaje, iż Elvis miał świra na punkcie Ritalinu i uważał, że to środek dobry na wszystko.

Kiedy karetka zabrała Page Peterson do szpitala, pojechali tam też Charlie Hodge i Sonny West. Co jakiś czas dzwonili na Chino Canyon Road 845, relacjonując przebieg ratowania życia dziewczyny. Gdy po płukaniu żołądka i podaniu stosownych leków, dziewczyna ciągle nie odzyskiwała przytomności, według Marty Lakera, Elvis tylko machnął ręką bagatelizująco i powiedział: "Mówiłem jej żeby tego tyle nie piła".

Co ciekawe Sonny West, od którego Marty Lacker poznał tę historię (bo jego tam wówczas nie było), przedstawił to zupełnie inaczej. Elvis faktycznie wypowiedział to zdanie w tym momencie, ale według Sonny'ego w jego głosie było słychać poczucie winy, a nie bagatelizowanie.

Sandi Miller nic o tym nie mówi - Ritalinie - ani w kontekście jego zażycia przez Elvisa, ani podania go Page Peterson przez doktora Kaplana na sugestię Elvisa. Natomiast mówiła kiedy Elvis ostrzegał Page żeby nie piła tyle tego syropu, tylko poczekała aż wcześniej zażyta porcja zacznie działać, a później, gdy czekali na informacje zwrotne ze szpitale, stale to przypominał (swoje słowa, gdy ostrzegał Page).

John O'Grady, Pułkownik Parker i policja z Palm Springs

Marty Lacker napisał, że po swojej reakcji na wiadomości ze szpitala, które Elvis skwitował zdaniem "Mówiłem jej żeby tego tyle nie piła", poszedł do sypialni i zadzwonił po Pułkownika Parkera i Johna O'Grady'ego (swojego przyjaciela, emerytowanego policjanta, który czasami pracował dla niego jako detektyw), którego zawsze się radził w trudnych sprawach, a także do Dicka Groba, "żeby się upewnić, że policja z Palm Springs trzyma się od tego z daleka". Tylko Marty zapomniał, że wtedy Dick Grob nie był jeszcze kumplem Elvisa, tylko policjantem w Palm Spring, jak każdy inny policjant. Więc jeśli już, to Elvis zadzwonił na policję zgłosić sprawę, a nie do kumpla policjanta w celu jej zatuszowania!

Tak! - zgłosić, nie tuszować! Pisze o tym Darrin Lee Memmer, autor kilkudziesięciu książek o Elvisie. Nic nie zostało zatuszowane - po otrzymaniu zgłoszenia, policja przesłuchała na okoliczność tego zdarzenia wszystkich, którzy tam byli, a "(...) pan Grob był jedynym funkcjonariuszem policji w Palm Springs, który przesłuchiwał Elvisa, Sonny'ego Westa i Charliego Hodge'a w dniu, w którym pani Paige Peterson została przewieziona karetką na izbę przyjęć". Darrin Lee Memmer dotarł do protokołów z tych przesłuchań i umieścił je w swojej książce.

Tymczasem Alanna Nash pisze, że to "faceci zadzwonili", czyli MM, a nie Elvis. Lecz dalej uzasadnia podobnie jak Marty Lacker "aby trzymać gliny na dystans".

10 000 dolarów dla załogi karetki za milczenie

Page Peterson mówi, że tak powiedział jej Elvis. I pewnie tak było. Prasa nikomu nie była w takiej sytuacji potrzebna, dziewczyna też nie miałaby spokoju w dochodzeniu do zdrowia, ani jej rodzina.

Według Alanny Nash, tym zajął się Pułkownik Parker. Nie wydaje mi się. Zanim by dotarł, nawet przy założeniu, że był w Palm Springs lub w Hollywood (gdzie też miał jedno ze swoich biur), to już media wszystko by wiedziały. Prawdopodobnie Elvis i MM uradzili tak zaraz po wezwaniu karetki i ekipa dostała pieniądze kiedy zabierała poszkodowaną.

Charlie Hodge ma wziąć winę na siebie

Chwila. Jaką winę? Za co? Jeśli dziewczyna miała w sobie "te wszystkie leki", o jakie lekarz był na nią zły, to z pewnością nie od Elvisa. Poza tym, jak pisałam wyżej, kiedy przyjechała do Elvisa, była już "przedawkowana", a ból głowy był tego konsekwencją. A resztę dopełniły medykamenty z jej własnej torebki, syrop i tabletki, które zażyła na oczach innych, będąc już u Elvisa. Powiedziała Sandi Miller, że to leki na receptę od lekarza.

Jak podaje Alanna Nash i Marty Lacker, ponoć uradzili, że jeśli dziewczyna umrze i pojawi się zarzut nieumyślnego doprowadzenia do śmierci poprzez podanie leków, to winę na siebie weźmie Charlie Hodge. Powie, że zaprosił ją do domu Elvisa na randkę i to on jej "to wszystko" (bliżej nieokreślone) podał.

Nie wierzę w takie ustalenia. Nie sądzę by ktokolwiek był gotów iść do więzienia na lata, za coś czego nie zrobił, nawet by ratować z opresji swojego ukochanego kumpla, czy za sowitą opłatą. Po drugie nie uwierzę, że Elvis przystałby na takie rozwiązanie. Nawet gdyby pod wpływem strachu i emocji się zgodził, nie potrafiłby* z tym żyć.

* To tak jak ze zwolnieniem Jamesa Caughleya za kradzież pieniędzy i jego intymnych zdjęć. Gdy go wywlekli z samolotu i zawieźli z powrotem do penthousu Elvisa w Hilton Hotel w Las Vegas, najpierw wymierzył mu kilka ciosów, a potem go tulił i płakał razem z nim. Albo jak z zabiciem Mike Stone'a, po tym jak czterech zbirów napadło go na scenie. Najwierw żądał jego śmierci, a gdy na drugi dzień, ktoś z MM wrócił do tematu, powiedział, żeby zapomnieli o sprawie, bo mówił to wszystko by odreagować.

Owszem, bywało, że Elvis zwalał za coś winę na jakiegoś kumpla z MM, żeby na chwilę odsunąć od siebie temat, ale to były duperele lub po prostu żarty. Natomiast na serio takie sytuacje się zdarzały, gdy chodziło o kobiety, musiał jakoś lawirować żeby będąc poligamistą uchodzić przed swoją obecną partnerką za monogamistę. Ileż to razy przyłapany przez Lindę, tłumaczył się jej, że to dziewczyna kogoś innego, albo że mu ją przyprowadzili bez uprzedzenia, nie imformując o tym wcześniej.

Reasumując. I takie to mamy "prawdy objawione" tychże "autorów". Po prostu nawet nie potrafią od siebie nawzajem dobrze odpisać! Żenada.

Ja osobiście wierzę Sandi Miller. I nie dlatego, że jest najbardziej przychylnie nastawiona do Elvisa, po prostu nigdy nie złapałam jej na kłamstwie, to po pierwsze. Po drugie znała Elvisa od początku lat 60. i ilekroć przejeżdżał do któregoś ze swoich domów w Palm Springs lub Los Angeles, zawsze dawał jej znać i prosił by mu w tym czasie towarzyszyła. Poza tym Sandi Miller prowadziła na bieżąco zapiski z wszystkich spotkań z Elvisem, to trzy. I po czwarte, żadna z osób, która opisywała tę historię nie była jej bezpośrednim świadkiem, tylko Sandi Miller i Sonny West. Z tym, że Sonny West nie jest tu w ogóle wiarygodny, ponieważ był w stanie "głębokiego odpływu" (na pewno po alkoholu i prawdopodobnie także psychotropach lub narkotykach), a opowiedziana jego ustami historia w książce "Elvis: What Happened?", z założenia miała oczerniać i szkalować Elvisa, jak większość treści w niej zawartych. To wszystko dyskredytuje jego wersję zdarzeń.

Od jakiegoś czasu, Darrin Lee Memmer wypuszcza na rynek książki, w których rozprawia się z różnymi mitami i pomówieniami Elvisa, jakich dopuścili się autorzy, zadając im kłam poprzez przedstawianie solidnych dowodów. To wywołuje wściekłość autorów - kłamczuchów oraz wydawców, pod których naciskiem dopuszczali się świadczenia nieprawdy. Dlatego to grono osób próbuje go zdyskredytować, nazywając autorem drugiej kategorii. Darrin Lee Memmer, to taki współczesny Bill Burk, kolejny tropiciel fałszywych informacji o Elvisie Presleyu, prostujący przekłamane fakty. Również i on odniósł się do tej historii.

Niestety nie udało mi się dotrzeć do treści książek, w których o niej pisał. Jedną z nich jest "ELVIS and ALICIA - A Mystery Solved. Alicia Cecilia Kerwin... For The Record" (2017), znana już z postu "♥ Kobiety - Alicia Kerwin", bo to książka głównie jej poświęcona. Ale to w niej opisał ponownie incydent z 1971 roku, o czym wspomniano w rekomendacji książki na Amazon.com:
Jeśli chodzi o rzekomy „Incydent w Palm Springs” z 1971 roku, z udziałem Elvisa i Paige Peterson, nie będziesz już kupować takich śmieci, jak EWH, po przeczytaniu wszystkich istotnych faktów – oprócz wcześniej niepublikowanych zeznań i relacji naocznego świadka, Sandi Miller. Pani Kerwin dzieli się wspomnieniami z wakacji w Las Vegas/Palm Springs w kwietniu 1977 roku z Elvisem, Billym i Jo Smith, Charliem Hodge, hawajską przyjaciółką Kanani Seanoą, Dickiem Grobem i Davidem Stanleyem. Bo widzicie, drugi* „straszny” incydent miał miejsce w 1977 roku. Jednak pani Kerwin nie była świadkiem niczego takiego.

* Przyznam, że nie kojarzę o jaki incydent z 1977 roku chodzi.

Na ponad 45 stronach autor przedstawia ci detale z książki EWH ochroniarzy i ich „Hycodan Tall Tale”, z 26 października 1971 roku, w tym niepublikowane wcześniej cytaty Sandi Miller [red. z jej dzienników, o których wspominałam wyżej], prawdziwego przyjaciela Elvisa Presleya, która pozostaje lojalna do jego dobrego imienia. Niewinna rola Elvisa w niesławnej „Hycodan Tall Tale” ochroniarzy, powinna być oczywista dla wszystkich po przeczytaniu wyczerpującej analizy autora Darrina Lee, zeznań naocznych świadków - Sandi Miller, trzech zeznań sądowych Shelby County i relacji z pierwszej ręki Dicka Groba. Widzisz, w październiku 1971 pan Grob był jedynym funkcjonariuszem policji w Palm Springs [red. Dick Grob wtedy nie pracował jeszcze dla Elvisa], który przesłuchiwał Elvisa, Sonny'ego Westa i Charliego Hodge'a w dniu, w którym pani Paige Peterson została przewieziona karetką na izbę przyjęć.

Oskarża się go o poważne zarzuty w „Elvis: What Happened?” (EWH) i tabloidzie „The Star” — w dużej mierze obalone w treści rozdziału 7 w „Elvis: Safe & Sound”, Dicka Groba (pod redakcją Davida J. Wade’a, ze "Strictly Elvis" UK).
Darrin Lee pierwszy raz pisał o tym już w 2010 roku, w książce "Elvis Presley - Karma 2010: E.P., LMP And Cilla - Useful Knowledge" (w części zatytułowanej "Elvis And Paige - The Palm Springs Hycodan Tale"), będącej pierwszym tomem serii "Elvis Presley - Karma 2010". Jednak ponieważ nie dotarłam do treści tych jego dwóch książek, musimy zadowolić się powyższym opisem z Amazona.

Okładka książki "ELVIS and ALICIA - A Mystery Solved. Alicia Cecilia Kerwin... For The Record" (przód i tył), autorstwa Darrina Lee Memmera (2017), w której autor pisze również o incydencie z 1971 rok z udziałem Page Peterson

Na pierwszym zdjęciu okładka książki "Elvis Presley - Karma 2010: E.P., LMP And Cilla - Useful Knowledge" (front), w której autor pierwszy raz pisał o incydencie z 1971 roku. Na drugim inna książka z tej samej serii "LMP – Karma 2010: A Genesis Of Rebel DNA / Elvis – Through My Eyes", to prawdopodobnie tom II, przerywający/zamykający serię. Niestety, nic więcej z tej szumnie zapowiadanej serii nie mogę znaleźć, być może projekt nie został zrealizowany do końca i stąd w II tomie jakby dwie odrębne części - "A Genesis Of Rebel DNA" (o pochodzeniu Elvisa i o jego kilku DNA) i "Elvis – Through My Eyes" (o jego nieskończonej autobiografii) - które w zamierzeniach miały wyjść jako oddzielne pozycje

Jeśli chodzi o tą historię, to w materiałach internetowych spotkacie wszelakie próby przypisania jej do różnych okresów czasowych. Rozpiętość jest duża, od lipca 1971 do maja 1974 roku. Bierze się to z błędnej interpretacji, rozumienia, wysnuwania wniosków, z materiałów, które o niej pisały.

Na przykład, Page Peterson podała, że podczas jednej z rozmów, powiedział jej iż Priscilla wspomina o rozwodzie. Ponieważ doszło do niego w 1973 roku, na tej podstawie ktoś domniemał, iż w tym samym roku musiało dojść także i do tego zdarzenia, nie wiedząc, że Priscilla odgrażała się Elvisowi odejściem już od 1970 roku:
"Kilka książek (Broske i Brown) i kilka na temat Parkera wspominają, że działo się to, gdy Elvis był tam jesienią 1973 roku, tuż przed rozwodem".
Następny przykład, w swojej drugiej książce Sonny West podał pomyłkowo, że do zdarzenie doszło na wiosnę, po występach Elvisa w Lake Tahoe, a na wiosnę w tym miejscu (dokładnie w maju), Elvis występował tylko w 1973 i 1974 roku:
"Sonny wspomina w swojej drugiej książce, że stało się to wiosną. Elvis był tam zaraz po Tahoe w 1974 roku, dlatego wspomniałem o tej dacie".
I tego typu różnych domniemań i uzasadnień możemy znaleźć wiele. Najgorsze, że pojawiają się one także w książkach niesolidnych autorów (a takich większość), o czym świadczy cytat powyżej.

A potem wszyscy się zastanawiają, debatują, domyślają, wprowadzając jeszcze więcej dezinformacji:
"Szczerze mówiąc, oś czasu może być powiązana ze stoiskami Tahoe z lipca 1971, maja 1973 lub maja 1974".

"Biorąc pod uwagę, jak źle Elvis radził sobie przez większą część 1973 roku, mam wrażenie, że incydent miał miejsce wtedy".
Zamykając temat datowania, Elvis i Page Peterson poznali się w lipcu 1971 roku, gdy Elvis występował w Sahara Hotel w Lake Tahoe (Sezon 1, od 20 lipca do 2 sierpnia 1971 roku) i zostali kochankami. Odtąd Elvis i Page często się spotykali, zapraszał ją na wielodniowe wyjazdy w różne miejsca. Do przedawkowania leków przez Page Peterson doszło 27 października 1971 roku, podczas jej pobytu w domu Elvisa, przy 845 Chino Canyon Road, w Palm Springs. Kiedy doszła do siebie, dalej utrzymywała kontakty z Elvisem, lecz czy także intymne, nie wiemy, ale z pewnością się widywali (wbrew temu, co podaje Marty Lacker), rozmawiali telefonicznie, a ona dalej jeździła na jego koncerty (najczęściej z matką). To trwało na pewno jeszcze w pierwszych kilku miesiącach 1972 roku. Co dalej? - nie wiem, nie znalazłam żadnego źródła, które by to wyjaśniało.

Na koniec jeszcze jedna rzecz, o której powinnam wspomnieć już wcześniej, w innym miejscu, ale nie chciałam tam wprowadzać kolejnego wątku, w trosce o transparentność przekazu. Na wspomnianym w treści forum, w wątku o incydencie z syropem z 1971 roku, pojawił się taki wpis:
Re: Kiedy zdarzył się incydent z syropem na kaszel? [tytuł wątku]

#1458381

Post przez PaigePetersen » niedz. 31 sty 2016 2:16 am

To było 27 października 1971. Nie byłam przeziębiona. Nie miałam własnego lekarstwa. Wypiłam to, co on pił. Ufałam mu. W zasadzie był to niefortunny incydent.
Nie mogę tego udowodnić w stu procentach, lecz moim zdaniem nie jest to wpis prawdziwej Page Peterson. Po prostu ktoś chciał wprowadzić zamęt lub przeforsować własne przekonanie o roli Elvisa w tym zdarzeniu, założył nicka jako "PaigePetersen" i napisał, co napisał. Poza tym nie jest zgodny z tym, co powiedziała dla "The Star".

Nie chcę się zbytnio rozwodzić na temat tego wpisu, ale ja bym pamiętała pod jakim pseudonimem figurowałam w materiałach, w których o mnie pisano i w wywiadach, które udzielałam - "Peterson", a nie "Petersen" - "o" na klawiaturze jest dość daleko od "e", żeby mówić o przetypowaniu (omyłkowym kliknięciu jednego z klawiszy sąsiadujących).

"Nie byłam przeziębiona. Nie miałam własnego lekarstwa" - to w takim razie zapytam, po co u diabła piłaś syrop na kaszel?!

"W zasadzie był to niefortunny incydent" - czy na pewno? Tak mówi osoba, która w wyniku swojej głupoty, niecierpliwości w oczekiwaniu na efekt działania zażytego leku, tylko cudem nie przypłaciła tego życiem? A przy okazji omal nie narobiła kryminalnych kłopotów Elvisowi Presleyowi? Która z pewnością zszargała jego dobre imię, a jej nieodpowiedzialne zachowanie stało się przyczynkiem do szkalowania go, z powodu tego incydentu, przez dziesięciolecia?

Jak się chce pod kogoś podszywać, to trzeba to robić z głową, a nie demaskować się każdy słowem!



wtorek, 2 sierpnia 2022

Biologiczni bracia Elvisa

Od lat krąży jedna z teorii spiskowych, według której żyło jeszcze dwóch jego braci: Clayton i Franklin.

Elvis był młodszym bliźniakiem jednojajowym, urodził się 35 minut po swoim starszym bracie Jesse Garonie Presleyu. Niektóre źródła podają: "Jesse Garon Presley zmarł przy/po porodzie", co nie jest prawdą. Jesse zmarł jeszcze w łonie matki.


Clayton

Jak głoszą gatheringite* (siewcy nieprawdziwych plotek o Elvisie), 8 stycznia 1935 roku na świat przyszły trojaczki, a nie bliźniaki. Trzecim z braci miał być Clayton, który przeżył, tak jak Elvis. Dalej opowiadają historię, że chociaż trafił do innej rodziny, to znali się z Elvisem i do samego końca utrzymywali/ją ze sobą kontakty.

* Gatheringite - tym terminem określa się fanów posuwających się do absurdu (graniczącego z poczytalnością i/lub prawem) w celowym preparowaniu fałszywych informacji, rzekomych dowodów i tworzeniu nieprawdziwych, nielogicznych teorii spiskowych związanych z Elvisem.

Oczywiście to wierutna bzdura, czego dowodzi książka rejestracji urodzeń - "Physicians Record of Birth" - jaką obowiązek prowadzenia mieli wówczas wszyscy lekarze odbierający porody. Książka Dr Wiliama Roberta Hunta, odbierającego poród bliźniaków Presley, pod pozycją 919 odnotowuje narodziny Jessego Garona, a pod pozycją 920 Elvisa Aarona. Pod pozycją 918, jest inne nazwisko niż "Presley" (patrz zdjęcie przebitki), tak jak i pod pozycją 921, choć w tym przypadku nie mam zdjęcia, lecz wiemy to od kolejnych właścicieli* tej książki narodzin. W każdym razie mamy ciągłość zapisów, która zadaje kłam teorii o trojaczkach.

* Od córki Dr Hunta, kupił ją Jimmy Velvet. Następnie nabył ją aktor i muzyk John Corbett, który jakiś czas później sprzedał ją na aukcji Graceland w dniu 13 sierpnia 2016 roku, za 87.500 USD - nabywca nie jest znany z imienia i nazwiska. Więcej w poście "Narodziny bliźniaków, z których jeden zostanie obwołany Królem".


Franklin

Po bardzo ciężkim porodzie bliźniaków i komplikacjach poporodowych, Gladys już nigdy nie donosiła żadnej ciąży - szczegóły w poście "Narodziny bliźniaków, z których jeden zostanie obwołany Królem".

Nie wiemy o wszystkich jej poronieniach, a było ich kilka. Ponoć wszystkie w pierwszym trymestrze ciąży, poza poronieniem z 1942 roku, kiedy była rzekomo w 4-5 miesiącu ciąży.

Trafiła wtedy do szpitala z bólami brzucha. Sąsiadom i znajomym przekazano, że z powodu problemów żołądkowych, chociaż ludzie wiedzieli swoje i od razu plotkowali, że chodzi o ciążę.

Tak się złożyło, że pielęgniarką w szpitalu, do którego trafiła wtedy Gladys, była Leony Moore. W 1942 roku opiekowała się między innymi pacjentką Gladys Presley, która została tam hospitalizowana. To właśnie od niej wiemy, że przyczyną hospitalizacji Gladys było poronienie kolejnej ciąży, a nie żadne problemy żołądkowe. Dziecko zmarło w jej łonie i zaczął się proces rozkładu obumarłego płodu, co spowodowało poważne dolegliwości bólowe, wywołane silnymi skurczami macicy, próbującej wydalić nieżyjący płód (samooczyszczanie).

Jak twierdzą gatheringite, Franklin przeżył, a w późniejszych czasach, pracował dla Elvisa jako jego sobowtór. Ponoć są nawet jakieś dowody zdjęciowe z 1975 roku. Widziałam jedną taką fotografię, na bank fotomontaż. Jego autor nawet się nie wysilił żeby jakoś uwiarygodnić swoje "dzieło", tylko dał zdjęcie Elvisa tak samo ubranego (w błękitnej, marmurkowej koszuli i okularach przeciwsłonecznych) w dwóch lekko odmiennych pozach (nie zapisałam, więc nie dołączę).

Notabene, nawet nie wiemy, czy płód tej ciąży był męski.

Front okładki "Physicians Record of Birth" (książki rejestracji urodzeń) Dr Wiliama Roberta Hunta, na której widzimy jego nazwisko i napis "896 to 921" - są to kolejne numery porodów jakie odebrał, które znajdują się w tym egzemplarzu książki

Strony z "Physicians Record of Birth" (książki rejestracji urodzeń) Dr Wiliama Roberta Hunta - przebitka porodu 918 w lustrzanym odbiciu, Jesse Garon 919 i Elvis Aaron 920

Strona z "Physicians Record of Birth" (książki rejestracji urodzeń) Dr Wiliama Roberta Hunta - odwrócona przebitka porodu oznaczonego numerem 918, po obróbce graficznej dla lepszej czytelności, w trzech wersjach

A tu tak na szybko znalazłam przykład jak denne są te fotomontaże tworzone przez gatheringite, której mają nas przekonać, że było trzech (pierwsza grafika) lub czterech (druga grafika) żyjących biologicznych braci Presley.

Pisałam wcześniej o zdjęciach, których nie mam, rzekomo Elvisa i Clayton (trzeci trojaczek) w błękitnej marmurkowej koszuli. Właśnie Franciszek podesłam mi stronę z nimi, więc dołączam - to Elvis w Graceland podczas sesji nagraniowej 3 lutego 1976 roku w dwóch ujęciach

Jak dla mnie autorzy takich bzdur powinni z automatu być poddawani obserwacji psychiatrycznej. Ja wiem, że jest wiele niejasnych, niewyjaśnionych spraw w związku z Elvisem, o niektórych sama pisałam i jeszcze napiszę, ale takie coś to zakrawa kpinę. To świadome szerzenie nieprawdy, które powinno być prawnie karane!

Zresztą mówiliśmy już o tym przy okazji postu "Elvis w technologii deepfake".

O przybranym i hipotetycznym rodzeństwie Elvisa przeczytacie w poście: "Rodzeństwo Elvisa". Natomiast więcej na temat narodzin bliźniaków Presley w poście: "Narodziny bliźniaków, z których jeden zostanie obwołany Królem", o czym już wcześniej sygnalizowałam.